Sytuacja była klarowna, a jeśli dla kogoś nie była, to postawiona publicznie diagnoza prezesa Ramóna Calderóna nie pozostawiała pola do interpretacji. Real Madryt, piłkarska drużyna ponad wszystkie, uznana za największą w XX wieku, grała paskudnie, w stylu nieprzystojącym wirtuozom.